Rozprawa sądowa dot niskiej emisji

#1

Jakiś czas temu miała miejsce rozprawa sądowa pod Poznaniem - oskarżony sąsiad który notorycznie 365 dni w roku zatruwa okolice.

Piszę to tylko jako ciekawostke - sąd nie wziął pod uwagę wyniku z żadnego niecertyfikowanego czujnika, airly zostało wyśmiane, liczył się tylko wioś. Większe znaczenie miały filmy pokazujące zadymioną okolicę…

W razie jakby ktoś myślał kiedyś o zaskarżeniu kogoś :wink:

#2

Oczywiście, a mandat za przekroczenie prędkości, wystawiony na podstawie niecertyfikowanego Urządzenia pomiarowego ma podstawę. Airly itp podobne łącznie z luftdaten maja tylko za zadanie informować społeczeństwo, które może … i tu co może ,

  1. Poinformować odpowiednie służby
  2. Przekazać informacje do Wydziału Ochrony Środowiska UM lud UG

I można tak wymieniać.

1 Like
#3

Nie wiem jak to działa w Poznaniu, ale z tego co kojarzę procedury w Krakowie (gdzie mamy obowiązujący całkowity zakaz spalania węgla lub drewna), to Straż Miejska przy kontroli pobiera próbki popiołu z pieca, by można było stwierdzić czym było palone.

1 Like
#4

Co do Airly się nie dziwię, bo to z punktu widzenia społeczeństwa czarna magia.

Co do certyfikacji, myślę, że to będzie w pewnym momencie konieczność dla czujników społecznych, żeby być branymi na poważnie. Pytanie, jaką certyfikację trzeba zdobyć i ile kosztuje. Czy ktoś się w tym temacie zawiaduje?

#5

Ano właśnie. Znalazłem coś takiego https://kodujdlapolski.pl/badania-czujnik-sds011-luftdaten/ bo przyznam, że przy moim projekcie, który nie jest już taki mały (w tej chwili 16 czujników) i stale rośnie, pojawiła się jedna “nawiedzona” osoba, która próbuje nieco zdyskredytować projekt, uważając, że to śmieszne, zbędne bo amatorskie, że nie jestem WIOŚ, że nie jestem kalibrowany, że nie mam zapewne żadnej wiedzy z zakresu ochrony środowiska i w ogóle najlepiej by było, gdybym wszystko wyłączył i zabrał swoje zabawki. Smutne.

Jednocześnie ta sama osoba, okropnie lobbuje rozwiązanie made by pewna uczelnia, które z racji swoich rozmiarów (bardzo małe czujniczki), mają w środku zapewne Plantowera i to bez żadnej komory kondycjonującej powietrze przed pomiarem. No coś może trafić dosłownie człowieka.

1 Like
#6

Dajcie spokój już z tym ciągłym gadaniem o certyfikacji. Metoda pomiaru stosowana w tanich czujnikach - rozproszenia światła laserowego - nie jest i nigdy nie będzie metodą równoważną. I tego się nie certyfikować. Bo liczysz ilości wystąpień cząstek a nie masę pyłu. Te czujniki używają przybliżonej gęstości do liczenia masy pyłu. Robią to bardzo dobrze, ale dalej jest to przybliżona gęstość razy ilość zaobserwowanych cząstek.

1 Like
#7

Nie brzmi to najlepiej.

1 Like
#8

Są dwie dobre metody równoważne. Metoda grawimetryczna gdzie ważysz to co osadza się na filtrach i metoda pochłaniana promieniowania beta.

Pracujemy nad czujnikami, które przybliżenie uczynią jeszcze lepszym. Ale to jak wyciskanie soku z już wyciśniętej pomarańczy. Da się, ale kosztuje to coraz więcej pracy. Jest wiele rzeczy które można poprawić, ale to nigdy nie będzie metoda równoważna.

Jeżeli kogoś boli to że detektor myli się o 5 czy 10% to znaczy, że szuka pretekstu. Bo 5% przy 300ug/m3 to dalej bardzo dużo pyłu. Dyskusja nad tym czy mamy 50 czy 55ug/m3 prowadzi do nikąd. Usunięcie pary wodnej z pomiaru to już znaczący postęp.

Ja staram się robić swoje. Prowadzić badania. Słuchać konstruktywnej krytyki. Używać metody naukowej i sensownych argumentów w dyskusji.

A teraz najlepsze. Metoda grawimetryczna stosowana przez GIOŚ też ma swoje wady. Na przykład nie wyłapuje lotnych frakcji bo są one odparowywanie w procesie suszenia filtrów.

Pomiar syfu w atmosferze to temat rzeka. Temat który ogarniam w kilku procentach. Cały czas się uczę. A badać można dużo. Obecnie analizuje jaki wpływ na pomiar ma kąt ustawienia detektora CCD/CMOS. To bardzo małe cząstki i różnie odbijają światło w zależności od kąta jego padania. Tak samo jest że światłem odbitym. Nie pod każdym kątem odbija się równomiernie. To nie duża kulka, od której światło odbija się równomiernie. Wielkość obiektów jest już porównywalna z długością fali światła więc mamy ciekawe efekty falowe. Po woli zahaczamy o fizykę kwantową. I tego jeszcze nie ogarniam. Liczę że jak zbiorę wystarczająco danych to będę wiedział na ten temat coś więcej. Na razie symulacje pokazują jedno, a doświadczenia drugie. Pewnie model matematyczny jest do kitu. I o takich rzeczach powinniśmy dyskutować.

Co jest ważne? Żeby wszystkie czujniki mierzyły identycznie. Ich zbieżność jest kluczowa. SDS011 jest fajny, bo w miarę powtarzalny. To co próbujemy zrobić w NPMS-5 zakrawa o niemożliwe. Ale dziś niemożliwe jutro będzie standardem.

3 Likes
#9

I o takie słowa Krzysiek mi chodziło. Dzięki!